Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 745 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Miary w feng shui

sobota, 01 września 2007 8:59
Drodzy Czytelnicy,

Lu Ban to nazwa czegoś, co popularnie jest nazywane miarą Feng Shui, ale w rzeczywistości jest to nazwisko patrona Taoistycznych chińskich mistrzów ciesielskich (Wiosna i Jesień okresu 770 do 476 p.n.e. okresu Wschodniego Zhou). Lu Ban oznacza też cech cieśli Cesarskich (nie było wtedy architektów jako takich), którzy wykonywali bardzo szanowane rzemiosło, chronione, kontrolowane i uprzywilejowane przez Dwór Cesarski.

Niegdyś w czasach cesarskich Chin, władca uważany był za podobnego do boga, jeżeli nie boga osobiście. Władca mógł liczyć na najlepszych uczonych, najlepszych astronomów, matematyków i oczywiście na najlepszych cesarskich cieśli.

Kiedy się było związanym z władcą (przeszło się rządowe egzaminy i umocniło na swoim stanowisku), doradzanie komuś poza Cesarskim Dworem, uważane było za największą zbrodnię i karane śmiercią (ścięcie głowy). No, w przypadku gdy władca nie był "przekonany", lub ktoś czy coś stanęło w twojej obronie na czas, wolno ci było zabić się samemu lub pozwolić aby głowę ściął ci dobry przyjaciel. Innymi słowy, praca dla władcy była pozycją uprzywilejowaną ale wysoce niebezpieczną. Kara nie kończyła się na tobie, bo gdy znaleziono w tobie winę, wtedy zgodnie ze
starożytnym chińskim prawodawstwem, również twoja rodzina (linia krwi) była uważana za winna, karana śmiercią, więzieniem, obcinaniem kończyn, chłostą czy choćby wygnaniem.

Nawet dziś, wiele w Feng Shui i astrologii jest mowy o potędze. Władca zrobiłby wszystko, aby przyciągnąć i zapewnić sobie władzę, a innych pozbawić jakiejkolwiek wiedzy. Jeden nawet zasłynął z Wielkiego Palenia Ksiąg, gdzie zniszczono tak wiele białych kruków, iż możemy być szczęśliwi, że choć trochę ich się zachowało. Jak mi wiadomo, ale nie wiem tego na pewno, również handel chińskimi kompasami (Luo Pan) jest dozwolony jedynie dla niewielu, zwykły sprzedawca mógłby zostać zabity.

Tak, gdybym był władcą i byłbym świadomy prawdziwych właściwości Gwiazdy 5, oczywiście tobie bym powiedział zamiast tego, że jest ona niszczycielska. Jeżeli bym wiedział, że podróżowanie na przykład na południe w jakimś konkretnym roku, przyniesie ci wielkie osiągnięcia, oczywiście rozpowszechniałbym książki odradzające podróży w tym kierunku.

Wszystko to w celu, aby zapobiec uniezależnianiu się moich poddanych, zdobywaniu przez nich autonomii i potęgi. Widać to nie tylko w Feng Shui, ale w zaskakująco dużej liczbie systemów czy to chińskich, japońskich czy też indyjskich. Wszystko to aby trzymać cię w spokoju i nie pozwolić się wychylać.

Nawet dziś Feng Shui jest w Chinach zabronione. Tak jest od powstania Ludowej Republiki Chin w 1949 roku. Obok Feng Shui również inne sztuki "zabobonu i wrogie państwu" - takie jak czytanie z twarzy, dłoni i astrologia, są przeciw prawu.

Jeden z moich prywatnych chińskich mistrzów jest profesorem architektem w Guangzhou. Bardzo trudno jest porozumiewać się z nim przez emaile, ponieważ cała poczta jest kontrolowana. Nie mogę użyć słów Feng Shui na przykład, z obawy, że mogłoby to zgromadzić "nagrania", które zaprowadziłyby go nawet do więzienia.

Jedyną rzeczą, której chiński rząd nie zabronił, jest Yi Jing (Księga Zmian), gdyż zarówno książka, wiara jak i praktyka niezwykle się rozpowszechniły, a wschodni i zachodni uczeni i badacze są z tym obeznani. W przeciwnym wypadku także i to byłoby zabronione.

Dziś jest prawie niemożliwe, aby znaleźć jakiegoś mistrza Tradycyjnego Feng Shui w Chinach. Oni sobie bezpiecznie radzą jako "eksperci Yi Jing" albo po prostu jako architekci.

Większość mistrzów Tradycyjnego Feng Shui wywędrowała do Tajwanu, Singapuru, Hong Kongu i na Zachód.

Z tego powodu w kilku ostatnich dekadach wydarzyły się dwie rzeczy. Szczęśliwą rzeczą jest to, że Feng Shui i " pokrewne nauki o Qi" dotarły na Zachód, a mniej szczęśliwą, że to wszystko uległo zniekształceniu. W praktyce nikt teraz nie może twierdzić, że jest mistrzem lub częścią "starożytnej linii".

Uwidacznia się to specjalnie w Hong Kongu, gdzie absolutni oszuści ( "mistrzowie" - może w wieku dwudziestu kilku lat) sprzedają totalne bzdury za niewiarygodne pieniądze. Nic ci nie wyjaśniają, mówią ci tylko "zrób tak" - a potem wracają za rok i pobierają następne pieniądze za następny nonsens. I wcale tu nie przesadzam.

Potem, około 1986 roku, człowiek o nazwisku Thomas Lin Yun, wprowadza system zwany Tantryczną Buddyjską Sektę Czarnych Czapek (Feng Shui Black Hat) na Zachód. Starannie szukałem korzeni tego systemu, czy choć śladu obecności w Hong Kongu, Tajwanie, Chinach czy nawet w samym Tybecie, ale nikt nigdy nie słyszał ani o tym człowieku ani takim systemie.

Tak, w Hong Kongu, kilka osób może ci powie, że taki człowiek został swojego czasu wygnany z Tybetu, po czym przeniósł się do Hong Kongu, gdzie znów się skompromitował. Tam, po uroczystej przysiędze, że wyjedzie do USA, jedna ze świątyń " aby się go wreszcie pozbyć i oczywiście po zapłaceniu przez niego określonej sumy", w końcu zgodziła się nadać mu tytuł mistrza. Reszta jest historią.

Potęga i kontrola. Aby być szczerym, zawsze mnie złościł fakt, że Chiny zakazały tych wszystkich cudownych studiów nad Qi ( jestem przekonany, że każdy z nas powinien mieć niezależny, wolny i darmowy dostęp do tych sztuk, już w dzieciństwie powinni nas uczyć tego rodzice), ale muszę nadmienić, że w tym momencie nie jestem tego pewien i także czuję pewnego rodzaju poparcie dla rozwoju sytuacji w Chinach.

W dawnych czasach, chiński kompas bywał czasem błędnie używany, nawet w niebezpieczny sposób. W jakimś momencie można było znaleźć stosy ciał zmarłych przechowywane gdzieś na tyłach wioski, ponieważ astrologia czy Feng Shui wskazywało, że najlepszy termin pochówku dla dziadzi jest za osiemnaście miesięcy.

Również przepowiadacz przyszłości mógł zdecydować, że najlepiej dla dziecka byłoby, gdyby urodziło się właśnie teraz. To już było nie ważne, że ciąża była w stadium ósmego miesiąca, po prostu przecinano brzuch matki," bo tak nakazywały Gwiazdy".

Wracając do miary Lu Ban, to też nadużycie. Używając Lu Ban, chłopak mógł stwierdzić, że jego "rzecz" jest za krótka, albo przypada na jeden z niebezpiecznych przedziałów. W celu przedłużenia, mógłby nosić ciężarki na "narzędziu przyjemności" przez długie tygodnie czy miesiące. I to nie tylko, że prowadziłoby do deformacji, udowadniając zwykłą głupotę, ale również mógłby "nie zdać egzaminu" jako małżonek.

W każdym razie, cech Lu Ban odgrywał ważną rolę w budowie świątyń i pałaców cesarskich, ale miary przez nich używane i oznaczone na linijce nie miały nic wspólnego z tym, co dziś rozumiemy jako Feng Shui.

Wciąż możemy się przyjrzeć klanowi Lu Ban, ale powinniśmy to badać tylko z przyczyn akademickich i nie powinniśmy używać tych miar w rzeczywistym życiu.

Wszyscy znamy historię eksperta Feng Shui, który poszedł w góry szukać najlepszego miejsca na osadę. Takie miejsce jest w Schronieniu Smoka czy w Legowisku Smoka. Choć to tylko jedno zdanie, rzeczywisty proces znajdowania tego miejsca trwał długie lata.

Podobne staranie lub jeszcze większe towarzyszyło budowie przez cieśli świątyń czy kapliczek.

Gdy władca zadecydował, że potrzebuje stół, to nie wystarczyło wziąć siekierę, udać się do ogrodu i ściąć pierwsze lepsze drzewo.

Drzewo musiało być niezwykle piękne, mieć wdzięk, być delikatne i przy tym mieć ponad 100 lat, trwałe drewno, odporne na wilgoć i zniekształcenia. Drzewo wybierano ze względu na twardość, piękne słoje i brak sęków. Jego wybór, ścinanie, suszenie i obróbka nadzorowane były przez mistrza cieślę. Słoje tego drzewa są blisko siebie, dają żywy obraz, są różnorodne. Drzewo musi mieć piękny połysk, musi też być mocne, dobre do ręcznej obróbki.

To znaczy, że trzeba było lat, aby grupa cieśli w ogóle znalazła takie drewno, po zaprzęgnięciu całego wachlarza umiejętności do procesu selekcji, jak astronomia i astrologia.

Prawdopodobnie największe wysiłki cieśle przykładali do zapewnienia jedności budynku i otoczenia, krajobrazu. Materiały budowlane brane pod uwagę były dokładnie numerowane dla precyzji. Drzewo było ścinane, dokładnie oznaczone tak, że pałac był budowany w zgodności z oryginalną energią drzew. Aby w pełni oddać komplikację procesu, znaczyło to, że części drzewa pochodzące z południowej strony tego drzewa, były użyte wyłącznie w południowej części pałacu. Części ze wschodniej części
drzewa - po wschodniej stronie pałacu itd. Ta dbałość o Jedność, była prawdopodobnie najważniejszą zasadą w ciesielstwie klasycznych Chin.

Więc ciesielstwo, projektowanie i rzeźbienie było raczej żmudne, ponieważ nawet narzędzia były robione ręcznie i użyte tylko do jednej konkretnej konstrukcji.

Cały proces planowania, zatwierdzania i realizacji odpowiadał najnowszej wtedy wiedzy o architekturze, ale także matematyce, astronomii, religii. Końcowy produkt był zarówno funkcjonalny jak i duchowy, transcendentalny i wart władcy.

Nie tylko to, - choć nie jestem tu pewien - również wschodnia część była wykonywana wyłącznie z drewna, zachodnia część jednak (także oczywiście z drewna, ale) bardziej poświęcona metalowi.

Nie powinniśmy się przejmować miarami w Feng Shui. Dobre Feng Shui nie zależy od cala czy dwóch, bo zależy od innych rzeczy, o wiele bardziej ważnych.

Widzisz, mogły być dwie miary, dla ówczesnych domostw - i dla rodziny cesarskiej. Również zrozumienie miar było różne zależnie od czasów, regionu geograficznego, cechu Lu Ban, zmiany podejść matematycznych i astronomicznych itd. Dziś również nie polegalibyśmy na stuletniej mapie gwiezdnej, prawda ?

Ponadto, inne miary przyjmuje się dla Yin Zhai ( groby i cmentarze) i dla Jang Zhai (budynki dla żywych), inne dla budynków, inne dla mebli. Oprócz tego inne jeszcze dla książek, obrazów, ubrań, okrętów, działek.

Na końcu, podstawowe zrozumienie wymiarów zmieniło się przez wieki, tak samo jak kalendarze. Na przykład, dzś? te tradycyjne systemy nie s? zgodne z systemem metrycznym.

W rzeczywistości, to co dziś uznaje się za niekorzystną miarę, już jutro może z jakiegoś powodu zmienić się w miarę szczęśliwą.

Nawet gdybyśmy założyli, że miara Lu Ban kiedyś rzeczywiście była częścią Feng Shui (manuskrypt rzeczywiście zawiera instrukcje przypominające dynamikę Feng Shui, ale sam w sobie już został napisany 1500 lat po życiu Lu Bana), nawet wtedy musimy przyznać, że jego naniesione miary są już nieważne.

Lu Ban w większości było przekazem słownym, dawanym przez mistrza cieślę czeladnikom, aby się stawali coraz bardziej biegli w rzemiośle. Potem coraz to młodsi ludzie podejmowali rzemiosło i wszystko to doprowadziło do tego, że doradcy, urzędnicy i uczeni dworscy stopniowo mogli coraz bardziej przekazywać swoje umiejętności innym ( jedni związali się z właścicielami ziemskimi, inni ze świątyniami, jeszcze inni przenieśli się do południowych Chin i nauczali zwykłych ludzi, farmerów i niepiśmiennych). To logiczne, że Lu Ban przewidywał upadek swojego rzemiosła i cechu.

Absolutnie wszystko w ciesielstwie było formułowane w proporcji, przy użyciu specjalnych miar. Te miary jednak nie mają nic wspólnego z Feng Shui i zależały od cechu, regionu, klimatu, lokalnych zwyczajów. Były specjalne miary dla kolumn, słupów i belek, mebli, a nawet odległości między przedmiotami. Tak że nawet pusta przestrzeń była określana odpowiednią miarą. Wszystko to prowadziło do poczucia harmonii i poprawności proporcji.

Znów każda miara użyta przez rzemieślników, pochodziła z jakiegoś źródła, czy z matematyki, astronomii, czy zwyczajnego poczucia estetyki, ale definitywnie nie miało to nic wspólnego z Feng Shui.

Jednak w celu zachowania wysoce wyrafinowanej i wysmakowanej sztuki, cieśle w pewnym momencie wprowadzili swoje miary do Feng Shui, ale możemy dyskutować, czy było to w ich interesie czy też w interesie Feng Shui.

Jeżeli miary nie były tradycyjnie częścią Feng Shui, jeżeli rytuały i błogosławieństwa były prawdopodobnie częścią budynków, ale zapożyczoną z wierzeń Daoistów, jeżeli wreszcie wiele innych rzeczy nie było częścią Feng Shui - to w końcu masy decydują czy to jest Feng Shui czy nie. W każdym razie, jeżeli posiadasz linijkę Lu Ban, używaj jej, ale chociaż nie nazywaj jej Feng Shui. Także nie mów o Feng Shui, gdy palisz kadzidełko, masujesz partnera czy wycierasz nos.

Jeżeli już linijka Lu Ban nie należy do tradycyjnego Feng Shui, co myśleć o założeniach, że mistrz cieśla Lu Ban nie pochodził nawet z Chin. Patrząc na region (prowincja Shandong) gdzie rozkwitło rzemiosło, na krawędzi krajowych szlaków z Zachodu- Lu Ban mógł być przecież osobą z zagranicy, czy grupą osób, kultem, wprowadzającym w tym czasie nie-chińskie techniki budowlane.

Życie w nie zaśmieconym domu nie jest Feng Shui, to jest zdrowy rozsądek, otaczanie się ulubionymi przedmiotami i spokojem w domu nie jest Feng Shui, to jest zdrowy rozsądek. Podczas gdy Feng Shui zawsze musi opierać się na zdrowym rozsądku, nie wszystko, co jest rozsądne może być nazywane, czy uważane za Feng Shui.

Tak, mamy teraz wino Feng Shui, muzykę Feng Shui, masaż Feng Shui, świece Feng Shui, kadzidełka Feng Shui, książki Feng Shui, nawet chusteczki Feng Shui. Następnie myślę, że zaprojektuję i zacznę sprzedawać długopis Lu Ban, "jeden na każdą porę roku i fazę Księżyca oczywiście - zrobiony z najlepszego cedru, ściętego przy śpiewie i z czakrą w określonym kierunku, długopis i pochewka oczywiście według miar Lu Ban", mówiąc ludziom, że posługiwanie się tym długopisem zrobi z nich bogaczy i sprzedam całą pakę po 88,88 USD ( bez gwarancji zwrotu pieniędzy).

Pozdrawiam i trzymajcie się,

Heluo

Tłumaczenie Małgorzata Błądek


Podziel się
oceń
0
2

komentarze (1) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  119 771  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O mnie

Mam różne profesje, ale kocham feng shui i turystykę.

Zapraszam na moje strony:
www.pracownia-fengshui.pl
http://clubfreedom-coopers.pl.tl

O moim bloogu

Jestem pasjonatką feng shui. Od wielu lat zajmuję się tym tematem, także zawodowo, ale blog jest jedynie skrótowym przedstawieniem prawdy o feng shui i ukazania prawdziwego oblicza tej, jakże użyteczn...

więcej...

Jestem pasjonatką feng shui. Od wielu lat zajmuję się tym tematem, także zawodowo, ale blog jest jedynie skrótowym przedstawieniem prawdy o feng shui i ukazania prawdziwego oblicza tej, jakże użytecznej sztuki.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 119771
Wpisy
  • liczba: 143
  • komentarze: 46
Galerie
  • liczba zdjęć: 21
  • komentarze: 6
Bloog istnieje od: 3943 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl